logowww.cks.ostroda.pl

Coś o ME 2012

Zaczęło się w czerwcu, bo, mimo iż polska drużyna i tym razem grała trochę gorzej od swoich przeciwników, mistrzostwa były bodźcem dla tysięcy dzieciaków, aby porzuciły (przynajmniej na najbliższe miesiące) konsole, na których w piłkę nożną gra się kciukami, i zaczęły używać swoich własnych nóg. Gdy po Euro opadły nam skrzydła i westchnęliśmy „nadzieja matką głupich. Piękny – bo wygrany. Amerykanie mają silny kraj, duże domy i tanią benzynę, więc to zwycięstwo pewnie przyjęliby bez dużego echa. Nam przydało się dużo bardziej. Uwierzyliśmy, że wszystko jest kwestią doboru odpowiedniej dziedziny. W tym momencie ci, których męczył już cosobotni squash, mieli szansę przestawić się na wspinaczkę, rolki lub strzelanie z łuku. Byle nie przerywać w zniechęceniu uprawiania sportu. Siatkarze pokazali nam przecież, że można wygrać, również z samym sobą. Gdy w końcu przeznaczenie, by nie być oskarżonym o seksizm, postawiło też na kobiety. Agnieszka Radwańska przypomniała wszystkim paniom, że lekcje wfu omijało się w szkole – w dorosłym życiu budujące są sportowe zwycięstwa, chociażby te najmniejsze, z samą sobą. Ważne jest, więc bieganie też „po”, nie tylko „do” pracy. Agnieszka osiągnęła bardzo dużo, i to już wystarczyło, aby poderwać z kanap tysiące pań. To lato stało się, więc szansą na to, że naród nam się rozbiega, rozćwiczy, będzie serwował zapamiętale. A to przecież jeszcze nie koniec! Przed nami Igrzyska – czyli szansa na umocnienie postanowień, przypomnienie przyrzeczeń, utwierdzenie nas w słuszności wysiłków. Postarajmy się, zatem tych nadziei nie zawieść.

Napisany przez: Ala 14.08.2013
me 2012 igrzyska